Careers

Wywiad ze Staszkiem - od stażysty do Senior'a cz. 2

Praca w Ragnarson to nie tylko wyzwania techniczne, ale też możliwość rozwoju w turkusowej organizacji. Swoją opowieść o tym czym jest praca w Ragnarson kontynuuje Stanisław.
cover-wywiad-staszek-devops-cz1
Wiele firm twierdzi, że wspiera rozwój technicznych umiejętności swoich pracowników. Jednak tylko garstka z nich, w tym Ragnarson, skupia się na wspieraniu rozwoju programistów jako wszechstronnych profesjonalistów. Swoją historią o rozwoju od stażysty do Senior DevOps’a dzieli się Stanisław Tuszyński, który przygodę z Ragnarson rozpoczął 7 lat temu.
Wracając krótko do Twoich początków w branży - kiedy nastąpił dla Ciebie przełomowy moment w karierze?

Mam taką małą anegdotkę z Uniwersytetu Gdańskiego.

W pewnym momencie byłem odpowiedzialny za zarządzanie około 150 maszynami stacjonarnymi w salach dydaktycznych, oraz kilkoma serwerami z dostępem zdalnym. Informatycy, którzy pracowali na innych wydziałach uniwersytetu, często podchodzili do tematu bardzo łopatologicznie w tamtym okresie. “Mam komputer, instaluje na nim oprogramowanie. Hasło - student, konto - student.” I tak po kolei na każdym sprzęcie w każdej sali.

Problem pojawiał się, gdy w ciągu roku przydarzyła się aktualizacja systemu lub ktoś chciał użyć innego oprogramowania. Zazwyczaj kończyło się to tak, jak opisałem wyżej - instalowałem program na wszystkich komputerach po kolei. I wtedy pierwszy raz zetknąłem się z ideą automatyzacji takich procesów. Byłem zafascynowany tym, że jednym dotknięciem magicznej różdżki mogę skonfigurować trzy piętra komputerów i wszystkie są gotowe do pracy zanim wykładowca dojdzie z pokoju adminów do swojej sali!

Napisałem z tego pracę magisterską. Może jestem smart lazy, bo trochę z lenistwa zainteresowałem się automatyzacją. Ale z drugiej strony poczułem pewne spełnienie, że zrobiłem coś bardziej efektywnie, zoptymalizowałem proces i nie zmarnowałem czasu. Sprawiłem, że maszyny zaczęły to robić za mnie, a nawet zaczęły mnie pilnować, a ja mogłem na spokojnie zająć się np. czytaniem książki.

To doświadczenie rzutuje na wiele aspektów mojego życia, a także pracy, którą teraz wykonuje. Szukanie takich punktów styku, gdzie coś można połączyć i zrobić lepiej. Na przykład oskryptować, żeby za testowanie odpowiedzialny zamiast człowieka był skrypt, który daje 100% pewności, że zadanie zostało wykonane dobrze i szybko.

Wygląda na to, że jeszcze przed dołączeniem do firmy kierowałeś się jedną z naszych pięciu głównych wartości - skupianiu się na 20% pracy, które dostarczają 80% wartości.

Tak. Dopowiem jeszcze, że dopiero z doświadczeniem przychodzi ten moment, kiedy jesteś w stanie ocenić czy coś jest warto zautomatyzować. Żartujemy o tym często w naszej branży, że developer czy programista woli 8 godzin pisać skrypt by wykonać zadanie, które zajmie 15 minut. Z biegiem lat zbiera się doświadczenie w pracy z klientami i różnymi problemami, które cały czas się powtarzają. Dopiero wtedy ma się poczucie, ile co zajmie czasu i można podejmować decyzje, czy warto dany proces zautomatyzować, czy poświęcić te 15 minut aby zrobić to ręcznie.

Wspomniałeś ostatnio, że w Ragnarson można rozwijać się zarówno technicznie, jak i nietechnicznie. W jakich obszarach miałeś okazję się sprawdzić?

Brałem na przykład czynny udział w marketingu związanym z branchem DevOps’ów. Było to bardzo ciężkie zajęcie, które akurat mnie nie satysfakcjonowało. Natomiast ogólnie lubię mieć szerszy obraz tego, co robię. Mimo tego, że zajmuje się wąską i specyficzną częścią IT, czyli infrastrukturą i chmurami, to lubię wiedzieć jak wygląda cały proces tworzenia firmy czy startupu. Interesuje mnie jak wygląda proces marketingowy i inne procesy “nietechniczne”. Moim zdaniem buduje to szerszy obraz. Dzięki temu podejściu mogę na przykład stwierdzić, czy pomysł klienta zadziała tak jak on sobie wyobraża, czy nie.

Innym obszarem jest rekrutacja. Ktoś sobie może pomyśleć, że developerów czy DevOpsów jest mnóstwo i łatwo znaleźć kogoś do pracy. Jednak w rzeczywistości każdy proces zatrudnienia jest skomplikowany i wieloetapowy. W Ragnarson możemy spojrzeć na to z bliska, bo bierzemy w procesie rekrutacji czynny udział i grupowo podejmujemy decyzje o zatrudnieniu. To bardzo rozwijające.

A czy praca zdalna pomaga Ci w rozwoju, czy bardziej przeszkadza?

Jeżeli chodzi o pracę zdalną, to trudno powiedzieć czy to wada, czy zaleta. Jest to forma, czy też narzędzie pracy, które można wykorzystać w dobry lub zły sposób. Osobiście uważam, że praca zdalna jest bardzo wymagająca. Potrzeba samodyscypliny, pracy nad samym sobą. W momencie gdy nie ma reżimu pracy etatowej, nie podbijamy karty, nikt nas nie podlicza i nie jesteśmy wszyscy razem w jednym miejscu, to bardzo łatwo jest się w tym zgubić.

Kiedyś byliśmy jedną z niewielu firm w Polsce promujących pracę całkowicie zdalną. W czasie pandemii wiele firm zostało zmuszonych do tej formy prowadzenia działalności. My nie mieliśmy problemów z dostosowaniem się, bo robiliśmy tak od dawna. Dużo nam to pomogło. Z dnia na dzień byliśmy w stanie dalej normalnie funkcjonować.

Nigdy nie miałeś problemów z tak dużą swobodą?

Miałem różne etapy produktywności. Takie, w których pracowałem więcej i takie, kiedy pracowałem mniej. Z różnych powodów, również osobistych. Wypracowanie własnego schematu wymaga wiele pracy, ale teraz, kiedy już przez to przeszedłem, czuje się bogatszy. Potrafię się samemu zorganizować - nawet poza pracą, a kiedyś bywało z tym różnie. Natomiast obecnie miałbym duży problem, żeby pójść do jakiejś firmy i pracować lokalnie, w normalnym trybie. Samoorganizacja pracy stała się moim optymalnym sposobem na gospodarowanie czasem. Jest wiele publikacji, które mówią, że możemy mieć większy zakres efektywności, jeżeli zostanie nam powierzona decyzja co do zakresu samoorganizacji.

Współpraca z firmą zdalną daje mi ogólną elastyczność - jaką ilość pracy chce wykonywać. To, że nie mamy ściśle określonego wymiaru pracy - nie jest to etat, nie musimy pracować równo 168 godzin w miesiącu i od 8 do 16 - było dla mnie bardzo istotne, zwłaszcza na początku. Ode mnie zależało ile pracuję. O ile niektóre projekty wymagały więcej pracy niż standardowy etat, to zdarzyły się również etapy kiedy tego czasu mogłem poświęcić mniej i mogłem się skupić na sobie. To chyba jeden z ważniejszych aspektów tej pracy.

Obecnie zajmujesz bardzo ważną pozycję u jednego z klientów, który polega na Twojej ekspertyzie. Jak nauczyłeś się budować tak dobre relacje?

Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to ponownie widzę rzeczy, które mogłem zrobić lepiej. Ale był to szalenie ważny krok dla mnie. Chciałem być o krok bliżej klienta i produktów, które tworzymy.

Ważnym elementem były bezpośrednie wizyty w zagranicznym biurze tego klienta. Praca zdalna daje nam dużo możliwości i jest mega wygodna. Natomiast koniec końców uważam, że jesteśmy ludźmi i pewnych ewolucyjnych elementów nie jesteśmy w stanie obejść. Nawet jeśli codziennie widzisz klienta na monitorze, to kiedy jedziesz do niego i rozmawiasz z nim bezpośrednio, zaczynasz zupełnie inaczej pojmować to, co on naprawdę chce zrobić. Rozumiesz po co, dlaczego, czemu taki a nie inny produkt. Ten element styczności z produktami, które robimy, jest bardzo istotny i motywujący.

Spędziłeś w Ragnarson już 7 lat. Co Cię tutaj trzyma?

Zastanawiałem się mocno nad tą kwestią - czułem, że mi zadasz to pytanie. Jest wiele firm, lepszych i gorszych. Nie ukrywam, że Ragnarson też miał swoje problemy na przestrzeni lat. Natomiast mnie tutaj trzymają przede wszystkim ludzie oraz chęć samodoskonalenia się. Popęd ku temu by być o ten 1% lepszy, kiedy kolejny raz będziemy mieli jakiś problem. To mi się podoba. Nawet jeśli mamy jakieś wyzwania, to i tak cały czas próbujemy rozwiązywać je coraz lepiej. Nie boli mnie to, że wydarzyła się jakaś sytuacja kryzysowa, bo wyciągnęliśmy z niej wnioski, zbudowaliśmy jakieś procesy wokół tego. Cały czas się doskonalimy.

Dopóki jest parcie na to, żeby było lepiej, to mnie to motywuje i rzutuje na moją pracę. Chcę być coraz lepszy w tym co robię.

A dlaczego zdecydowałeś się na pracę w software house?

Mogę powiedzieć, że podoba mi się mnogość wyzwań, projektów i technologii. Taka różnorodność pobudza moim zdaniem rozwój. Mam styczność z wieloma firmami i różnymi celami.

Firmy mają różny poziom oczekiwań wobec dostępności, czy bezawaryjności ich usług. To wymusza na mnie podejmowanie zupełnie innych decyzji w zależności od tego, w jakim projekcie pracuję. Staram się słuchać ludzi, zrozumieć jakie mają problemy i te problemy razem z nimi naprawić. Generalnie rzecz biorąc - dla mnie jest to motywator na poziomie profesjonalnym.

Parafrazując znany film: jak to jest być DevOpsem w Ragnarson? Dobrze?

Ogólnie uważam, że dopóki jesteśmy w stanie sobie stworzyć środowisko wokół siebie i mieć wpływ na to co robimy, to jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest tu dobrze. Możemy zaoferować szereg wyzwań i szkołę życia. Zbudowaliśmy sobie mechanizmy, żebyśmy mogli zostać dobrymi DevOpsami i programistami.

I to nie jest tak, że jesteśmy perfekcyjni. Cały czas się rozwijamy i budujemy różne rozwiązania dla naszych klientów. Każdy z tych projektów to wyzwanie. Ale nie jesteśmy tylko administratorami systemów operacyjnych, którzy “umieją w chmury”. Staramy się też zakorzenić metodologię DevOps wśród naszych klientów i pomagać im budować infrastrukturę. Chcemy też nauczyć ich, że development aplikacji nie jest odcięty od infrastruktury. Zacieramy tę granicę przy pomocy narzędzi i skryptów, które pomagają developerom zarządzać infrastrukturą samodzielnie. Innymi słowy - mamy projekty, w których możemy się realizować. I jest to bardzo fajne.

Stanisław Tuszyński

Stanisław Tuszyński

Senior DevOps i inżynier rozwiązań chmurowych współpracujący z Ragnarson od 2014 roku. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego i dumny mieszkaniec Trójmiasta od przeszło 10 lat. Miłośnik dobrego kina, komiksu i szeroko pojętej animacji 2D/3D.
Natalia Krakowiak

Natalia Krakowiak

Absolwentka studiów około-ekonomicznych na Uniwersytecie Łódzkim. Zrezygnowała z doktoratu na rzecz budowania praktycznego doświadczenia w branży IT. W Ragnarson zaczynała jako stażystka w dziale HR i Rekrutacji, obecnie pełni rolę Account Manager oraz Investment Specialist. Fanka gier RPG, kuchni wegańskiej i literatury fantasy.